Nadal bez państwa
AYS- RAPORT SPECJALNY

 Jedna z sekcji rozbudowanego obozu Kutupalong. Zanim 660 000 uchodźców przybyło po 25 sierpnia 2017 roku, już 34 000 osób było tam oficjalnie zarejestrowanych. Tylko ta jedna sekcja mieści 15 000 nowych uchodźców.

Cox’s Bazar, Bangladesz
23 stycznia 2017

Rząd Bangladeszu planował rozpocząć w tym tygodniu proces repatriacyjny uchodźców Rohindża do Mjanmy, dawniej Birmy. Początek kontrowersyjnej umowy bilateralnej, która miała odesłać 750 000 Rohindżów do stanu Rakhine, został zaplanowany na 23 stycznia, został jednak zawieszony w ostatniej chwili. Oficjalną przyczyną przesunięcia są problemy logistyczne. Zdaniem rządu, niewystarczająca ilość tzw. hot spotów została przygotowana na trasie planowanego przejścia uchodźców. Pomimo protestu przeciwko umowie repatriacyjnej, jaki odbył się kilka dni temu, większość uchodźców jest zupełnie nieświadoma istnienia planu odsyłającego ich do Mjanmy. Według danych ONZ, ponad 900 000 Rohindża zamieszkuje obecnie region Cox’s Bazar. Codziennie też docierają nowi, co powoduje ciągłe powiększanie obozu. Działania rządu spotkały się z krytyką wielu organizacji międzynarodowych, które podkreślają, że repatriacja może mieć miejsce jedynie wtedy, gdy jest dobrowolna. Władze natomiast nie konsultowały, a nawet nie informowały uchodźców o swoim pomyśle.  

02-Kutupalong_Distribution_DSC01738.jpg

 Dystrybucja żywności HAP (Humanitarian Assistance Program). Długie kolejki to codzienność dla rezydentów obozów.

Pomimo wielu publicznych zapewnień urzędników państwowych, w tym Komisarza do spraw Pomocy i Repatriacji (RRRC), że proces ten będzie dobrowolny, Bangladesz już zapowiedział, że proces ten obejmie wszystkich, którzy uciekli z Mjanmy po październiku 2016 roku. Nie pozostawia to wątpliwości, że wielu będzie zmuszonych do powrotu. Żadna z osób, z którymi rozmawialiśmy w Kutupalong, obozie mieszczącym prawie 550 000 uchodźców, deklarowała gotowość powrotu do Mjanmy

Rohindża straumatyzowani po czystkach etnicznych, jakie dokonała na tej grupie armia birmańska, podkreślają, że przed powrotem ich prawa muszą zostać zagwarantowane. Domagają się swobody przemieszczania się, prawa do formalnej edukacji, które zostało im odebrane w 2012 roku, a także prawa do ubiegania się o pozycje w lokalnej i państwowej administracji. 

04-Kutupalong_OldCamp2_DSC01905.jpg

 Całe pokolenia Rohindża urodziły się w obozach. W Kutupalong Rohindża zamieszkują od lat 90.

Pokolenia bezpaństwowców

Biorąc pod uwagę historię Rohindżów, a także sytuację polityczną w Mjanmie, jest bardzo mało prawdopodobne, aby któreś z tych żądań zostało spełnione w najbliższej przyszłości.  Rohindża żyli bez swojej reprezentacji i wsparcia w strukturach państwowych od dekad. Raport Council on Foreign Relations stwierdza, że rząd Mjanmy instrumentalnie zalegalizował dyskryminację Rohindżów poprzez restrykcje w kwestii małżeństw, planowania rodziny, zatrudnienia, edukacji, wolności wyznania oraz swobody poruszania się.

Przykładowo, w miastach Maungdaw i i Buthidaung na północy Rohindża mogą mieć tylko dwójkę dzieci. Muszą również wnioskować o pozwolenie na ożenek, który może wiązać się z koniecznością przekupienia lokalnych władz. Muszą również dostarczyć zdjęcie panny młodej bez chusty, a pana młodego bez brody. Aby móc się wprowadzić do nowego domu i podróżować poza granice swojego miasta, Rohindża muszą uzyskać pozwolenie rządu. 

06-Kutupalong_Firewood_DSC01640.jpg

Rohindża nie mają formalnego pozwolenia na pracę and do edukacji w Bangladeszu. Dystrybucje żywności dalekie są od wystarczających, dlatego w obozie rozwija się nieformalna gospodarka. Jedna wiązka drewna kosztuje 50 Taka (0,60$). Przeciętne domostwo zużywa dwie wiązki dziennie do gotowania i ogrzania. 

Po masowych prześladowaniach Rohindżów przez armię, dwie wielkie fale uchodźców uciekły do Bangladeszu w latach 70. i 90. Pomimo uzyskania azylu, większość nadal żyje w domostwach zbudowanych tuż po przybyciu. W obozach urodziło się już kolejne pokolenie Rohindżów. Największa jak do tej pory fala uchodźców Rohindża znajduje swoje źródło w wydarzeniach ostatniego roku.  25 sierpnia 2017 roku, birmańskie media państwowe podały, iż 12 ochroniarzy zginęło z rąk ARSA  - Armii Zbawienia Rohindża, nielicznej grupy zbrojnej walczącej o niezależność Rohindżów. W odpowiedzi armia Mjanmy uznała za uzasadnione zaatakowanie cywilów w stanie Rakhine, zabijając około 400 osób w pierwszych dniach września. Mimo, iż armia deklaruje, że wszyscy zabici byli rebeliantami, Lekarze Bez Granic ogłosili, iż tylko do 24 września, czyli w pierwszym miesiącu odwetu, zginęło 6700 osób. Spłonęły całe wioski, mordowano nieuzbrojonych cywilów a gwałt stał się powszechną taktyką wojenną armii. Ci, którzy przeżyli uciekli ze strachu. Wielu zmarło z powodu ran i głodu w drodze do Bangladeszu. W obozach trudno znaleźć kogoś, kto nie doświadczyłby przemocy lub nie był świadkiem zabójstwa członka rodziny. Prezydent Francji, Emmanuel Macron, który podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ we wrześniu działania birmańskiej armii nazwał wprost ludobójstwem, zapowiedział podjęcie działań wraz z innymi członkami Rady Bezpieczeństwa. “Musimy potępić te czystki etniczne i im przeciwdziałać” – powiedział Macron. Niedawno, Minister Spraw Zagranicznych Bangladeszu zgodził się z prezydentem Macronem, jednakże plan repatriacji został tylko przełożony, nie odwołany.

09-Kutupalong_GirlWithRice.jpg

80% Rohindżów polega całkowicie na pomocy humanitarnej. Światowy Program Żywnościowy dostarcza jedzenie oraz vouchery do prawie 700 000 uchodźców w regionie Cox’s Bazar. Dystrybucja składa się z ryżu, oleju i soczewicy. 

Nadal bez państwa

Z ekonomicznego punktu widzenia, Bangladesz nie może sobie pozwolić na wpuszczenie ponad 660 000 Rohindża na rynek pracy kraju, który nie potrafi zagwarantować stabilnego zatrudniani swoim obywatelom. Lokalne organizacje humanitarne wierzą, że rząd odmówił Rohindżom oficjalnego statusu uchodźców, aby nie dawać im nadziei na pozostanie w Bangladeszu. 

Pomimo ogromnej potrzeby wybudowania bardziej stabilnych schronień, które przetrwają zbliżającą się porę monsunową, obecne regulacje nie zezwalają na budowę permanentnych struktur w obozie. Mimo aktywności wielu międzynarodowych i lokalnych organizacji, wszystkie domostwa pozostaje na poziomie bardzo podstawowym. Wiele schronień zbudowanych kilka miesięcy temu, już się częściowo zawaliło, a większość nie przetrwa sezonu monsunowego. Prawie 700 000 Rohindża jest całkowicie zależnych od pomocy Światowego Programu Żywnościowego. Przydziały nie są duże i składają się tylko z ryżu, soczewicy i oleju.  Około 90 000 osób uczestniczy obecnie w programie voucherowym Światowego Programu Żywnościowego, który dzięki kartom debetowym pozwala na wybór dowolnych produktów w wybranych sklepach. Posiadacze kart mogą wybierać spośród 19 różnych produktów, między innymi ryżu, soczewicy, świeżych warzyw, chilli, jajek i suszonych ryb. Ci, którym udało się zaoszczędzić kupują jedzenie na lokalnych targach lub wynajmują mały sklep wewnątrz obozu, aby zarobić chociaż 100 Taka (1,25$) dziennie i wyżywić rodzinę.

10-Kutupalong_Mother_DSC00725.jpg

Jedna z sekcji rozbudowującego się obozu Kutupalong. Zanim 660 000 uchodźców przybyło po 25 sierpnia 2017 roku, już 34 000 osób było tam oficjalnie zarejestrowanych. Tylko ta jedna sekcja mieści 15 000 nowych uchodźców.

W obozie jest kilka możliwości zarobienia pieniędzy. Najlepsze mają ci, którzy wychowali się w obozie. Mimo, iż nie wolno im pobierać nauki w bengalskich szkołach, są na tyle wykształceni, że mogą pracować jako tłumacze dla międzynarodowych organizacji. Młodzi mężczyźni budują kliniki, centra komunalne i inne budynki dla organizacji humanitarnych. Jednak kobiety i dzieci, które stanowią ponad 50% ludności obozu, są całkowicie uzależnieni od pomocy humanitarnej, co oznacza codzienne stanie w olbrzymich i chaotycznych kolejkach po pomoc, która daleka jest od wystarczającej. 

16-Kutuplaong_BoyWithBricks_DSC01880.jpg

Wraz z rozbudową obozu pojawia się coraz więcej niestabilnych schronień zbudowanych z cienkich patyków bambusa i plandek. To domostwo, które również nie jest przygotowane na porę monsunową, obrazuje jak wyglądają stałe schronienia w obozie.

Jak określił to Charmain Mohamed, Dyrektor Amnesty International do spraw Praw Uchodźców i Migrantów, “nie może być mowy o bezpiecznym i godnym powrocie Rohindżów do Mjanmy podczas gdy w kraju tym nadal panuje system apartheidu i tysiące są przetrzymywane w warunkach przypominających obozy koncentracyjne”. 

07-Kutupalong_Foragers_DSC00796.jpg

Każdego dnia dzieci, które stanową ok 50% obozu, wyruszają na poszukiwania drewna. Ciągle powiększająca się populacja uchodźców wykopała już prawie wszystkie zasoby drewna w obozie i okolicach powodując ryzyko obsuwania się lawin błotnych w czasie pory monsunowej.

 Zobacz również serię video dokumentów „Nadal bez państwa” („Still Stateless”)

Raport z Cox’s Bazar w Bangladeszu: Sonia Nandzik i Douglas Herman, współzałożyciele @1976km

AYS- Are You Syrious Special Report
Zdjęcia: @dfherman @1976km