#intheirfootsteps

photo: Douglas Herman- @dfherman

photo: Douglas Herman- @dfherman



#intheirfootsteps

Rok temu Centrum Pulitzera do spraw Dziennikarstwa Kryzysowego (Pulitzer Center on Crisis Reporting) wraz z legendą dziennikarstwa, Scottem Andersonem rozpoczęło serię wykładów w amerykańskich szkołach zatytułowaną „Pęknięte kraje: Jak rozpadł się świat arabski” („Fractured Lands: How the Arabs World Came Apart”). Mimo, że gościłem już w mojej szkole laureatów nagrody Pulitzera, to przemowa Andersona na temat tej ważnej kwestii była dla nas wyjątkowym zaszczytem. Musiałem się przygotować.

Od lat Anderson wraz z włoskim fotografem, Paolo Pellegrin dokumentowali sytuację na Bliskim Wschodzie, relacjonując z punktów zapalnych i przeprowadzając wywiady z najważniejszymi graczami w regionie. Tym razem jednak było inaczej.

Przez dwa lata Anderson i Pellegrin przemierzyli dziesiątki tysięcy kilometrów od Libii do Kurdystanu aby opowiedzieć historię załamania się tego regionu. Od amerykańskiej interwencji w Iraku w 2003 roku, przez arabską wiosnę po powstanie ISIS i w konsekwencji globalny kryzys uchodźczy, Anderson przedstawił „Pęknięte kraje” jako obszerną opowieść widzianą oczami sześciu osób. 15 sierpnia, po raz pierwszy w swojej historii New York Times Magazine poświęcił każdą stronę swojego wydania na reportaż Andersona i pełne napięcia zdjęcia Pellegrina.

Rok wcześniej świat zaczął zauważać kryzys, gdy ciało trzyletniego Alana Al-Kurdi’ego zostało odnalezione na tureckim wybrzeżu. Jego rodzina miała nadzieję na dotarcie do Kanady. Śmierć chłopca rozpoczęła narodową dyskusję na temat roli, jaką kraj ten powinien pełnić we wspieraniu tych, którzy poszukują azylu.

Byłem właśnie na festiwalu filmowym w Bośni, kiedy dotarła do mnie wiadomość o odnalezieniu w Austrii porzuconej ciężarówki przy autostradzie prowadzącej z Budapesztu do Wiednia. W środku odnaleziono ciała 71 uchodźców, którzy udusili się z braku powietrza. Kolejne 67 osób uniknęło tego samego losu, uciekając w desperacji z podobnej ciężarówki. Węgrzy zatrzymali 11 członków grupy przemytniczej odpowiedzialnych za śmierć tych, którzy udusili się w ciężarówce.

Niecały miesiąc po odnalezieniu ciała małego Alana, węgierska dziennikarka Petra László została sfilmowana kopiąc i podstawiając nogę uchodźcom uciekający z likwidowanego przez policję dzikiego obozu na granicy z Serbią. Jej pracodawca, NITV, natychmiast rozwiązał z nią umowę, a László, która twierdziła, że jej zachowanie motywowane było samoobroną, została niedawno skazana na trzy lata w zawieszeniu za zakłócanie porządku. Mimo, iż dziennikarka okazała skruchę, dla mnie ten incydent obrazował zmianę w nastawieniu do kryzysu migracyjnego.

Podczas moich zaję z filmu i fotografii zachęcam uczniów do refleksji i produkowania takich filmów, które pobudzają myśli i emocje, a w konsekwencji motywują do działania. Na czym więc koncentrowała swoją uwagę László, że sprowokowało ją to do zachowania się w sposób, w jaki się zachowała? Na partiach nacjonalistycznych otwarcie odwołujących się do antyimigracyjnych sentymentów, na poglądach zwolenników protekcjonizmu, na raportach utożsamiających uchodźców z terrorystami, na mediach rozbudzających w ludziach strach i nienawiść?

Raporty o przemytnikach żądających od uchodźców setek euro za każdą część podróży, przepełnione pontony, obrazy zmarłych na morzu dzieci i dziennikarki kąpiącej uchodźców skłaniały mnie do działania. Dyskusje w klasie już nie wystarczyły.

Potem sprawy przybrały jeszcze gorszy obrót.

18 marca 2016 roku, Unia Europejska podpisała kontrowersyjną umowę z Turcją, zgodnie z którą w zamian za 3 miliardy euro, Turcja miała powstrzymywać uchodźców przed dotarciem na wyspy greckie. Szlak Bałkański został zamknięty, Macedonia, Chorwacja, Słowenia i Węgry umocniły swoje granice, powodując tym samym uwięzienie dziesiątek tysięcy uchodźców w Grecji i Serbii. Wielkie nieoficjalne obozy w porcie Pireus w Atenach i Idomeni na granicy z Macedonią były systematycznie demolowane. Uchodźców przesiedlano do oddalonych od miast rządowych obozów, gdzie warunki były bardzo trudne.

Z początkiem lata 2016 roku, w samej tylko Grecji przebywało ponad 70 000 uchodźców. Łodzie nadal przybijały do wybrzeży wysp, mimo, że Turcja bardziej dokładnie kontrolowała swoją linię brzegową. Obozy z czasowych przekształcały się w permanentne. 

W czerwcu miałem okazję uczestniczyć w przygotowaniach Andersona do wykładu o „Pękniętych krajach” w kilku szkołach i na Uniwersytecie Columbia. Przedstawiony przez niego porażający materiał poruszył mnie dogłębnie. 

Miesiąc później byłem już w Turcji. 

Po nieudanym puczu, prezydent Recep Tayyip Erdoğan aresztował wojskowych i pozbywał się oponentów politycznych, a ponad 100 000 uchodźców ukrywało się w Izmirze. Starając się nie przyciągać uwagi, oczekiwali na kosztowną podróż przepełnionymi gumowymi łódkami do Grecji.

Przez następne osiem tygodni przeszedłem Szlak Bałkański, drogę, którą najczęściej pokonywali uchodźcy poszukując bezpiecznego azylu na kontynencie europejskim. To, co znaleźli dalekie było od ich oczekiwań. Dalekie było również od europejskich standardów i międzynarodowego prawa. 

Wizyta Scotta w mojej szkole i jego praca pomagają w zrozumieniu tego masowego regionalnego exodusu. Minął kolejny rok, a kryzys daleki jest od końca. Na Lesbos uchodźcy żyją w strasznych warunkach w teoretycznie otwartych obozach, nie wiedząc, kiedy będzie im wolno je opuścić. Sytuacja jest podobna na innych wyspach, w Atenach, Tesalonikach, Belgradzie i innych częściach Serbii. Ci, którzy dotarli do Europy po 18 marca 2016 roku wydają się być zamrożeni w czasie. 

Umowa Unii Europejskiej z Turcją spowodowała przesunięcie głównego szlaku migracji w stronę Libii, skąd uchodźcy przedostają się do Włoch. Tysiące ginął co roku przekraczając Morze Śródziemne.

Stworzyliśmy 1976km, symbolizujące prawdopodobnie najkrótszy dystans, jaki pokonują uchodźcy z Syrii, aby dostać się na kontynent europejski, jako platformę dla uchodźców i tych, którzy na co dzień żyją kryzysem, aby mogli dzielić się swoimi doświadczeniami oraz aby ich historie zostały usłyszane.

Nasze wpisy mają na celu skierowanie debaty w stronę międzynarodowych standardów humanitarnych, praw politycznych, społecznych i praw człowieka, do których wszyscy bez wyjątku jesteśmy uprawnieni. 

Śledźcie nas w mediach społecznościowych, ale przede wszystkim znajdźcie czas, aby wczytać się w historie tych, dla których kryzys uchodźczy to przymusowa codzienność. Są tacy jak my i zasługują na to samo, co my. Ten kryzys dotyczy lub będzie dotyczył nas wszystkich. Nie możemy pozwolić, aby zniknął z centrum naszej uwagi. 

W geście solidarności,

Douglas Herman
Współzałożyciel 1976km

Douglas Herman